Blog > Komentarze do wpisu
WYPRAWA PO PACZKI

W tlusty czwartek wymyslilam sobie, ze zrobie wszystkim niespodzianke i kupie kilka paczkow, w zalozeniu mialo byc 10 sztuk. Po 3 dla mnie i slubnego, a po 2 dla Anki i Krzyska. U mnie to nie jest tak latwo, bo do sklepu za rog sobie po te paczki nie wyskocze. Nie bylo by problemu, gdybym lubila te anglikanskie z dziurka, polukrowane rozniscie, ale nie lubie, raz sprobowalam i szalu nie bylo, a jak mam jesc cos co mi sie z gniotem kojarzy, to wole wcale. Poza tym te anglikanskie produkcje, donat’ami zwane nie byly by zadna niespodzianka, bo kazdy moze sobie js sam kupic, w sklepie za rogiem, doslownie, w Tesco czy Saisbury’m.

Jak sobie to wykombinowalam tak zrobilam.

Polski Sklep do ktorego sie wybieralam, jak to juz wczesniej wspominalam, za rogiem sie nie znajduje, a jest raczej dosc daleko, bo ode mnie jakies 25 do 30 min jazdy autobusem. A ja zeby za bardzo mi te paczki w boki nie poszly postanowilam sie do niego udac pieszo, a zazwyczaj zajmuje mi to 1,5 godz, a ze zajrzalam po drodze do kilku sklepow to zeszlo mi troche dluzej.

Jak tylko wylazlam z cieplego domku to juz wiedzialam, ze pomysl ze spacerem raczej nie nalezy do najlepszych. “Zefirek” ktory na zewnatrz sobie podmuchiwal wesolutko, wcisnal mi do pluc moj wydech, az galy mi wylazly. Nie dalam sie twarda bylam. Jak juz opanowalam system oddychania, to we w parku wiaterek ow zerwal mi czapke z glowy dobrze, ze sie ta moja myscka na jakiejs wczesniej zerwanej galezi zaczepila, bo nie musialam za nia latac. Mycke zabezpieczylam kapturem i pomaszerowalam dalej razno, majac juz tylko jeden problem do rozwiazania, a mianowicie jak utrzymac w recach chusteczke chigieniczna, co by mi jej ow zefirek nie wyrwal. Nadzieja, ze jak wyjde z parku i wejde pomiedzy budynki, to zefirek bedzie troche mniej upierdliwy, okazala sie zludna. Pomimo wszystko sciagnelam kaptur z glowy, bo mnie strasznie wkurzal. Szlam tak sobie radosnie walczac z przytrzymywaniem czapki i z utrzymywaniem chusteczk w recach, bo zefirek dzialal na moj nos bardzo kataro pednie. Po drodze zakupilam sobie troche jutowego sznurka w czterech kolorach i talerzyki sztuk 6, bo mielismy deficit. Kiedy doszlam juz do celu mojej drogi, czyli na Tootin Brodway, to jeszcze weszlam do Holland Barrett zeby zobaczyc czy moze jest witamina C w promocji, ale niestey jeszcze musze poczekac. Potem przeszlam na druga strone ulicy i juz mi slina ciekla na mysl o moich wymarzonych paczusiach. Szlam tak sobie oblizujac sie i myslac o tm rozanym nadzieniu rozplywajacym sie w ustach … A tu co zacz, sklepu nie ma … ? No nie, sklep jest tylko zazaluzjowany na glucho i dlatemu go w pierwszej chwili nie dostrzeglam. “Nosz cholera, co jest grane? zamkneli go tak na glucho, czy co?” – pomyslalam. Tak do konca nie dowierzajac, tym czerwonym zaluzjom, popatrzylam w gore aby sie upewnic czy to napewno tu, ale tak, szyld gloszacy o tym, ze w tym miejscu Sklep Polski sie znajduje, jak wisial wczesniej tak wisi nadal. I tu mi sie przypomnialo, ze kiedys tam, tez jakos wlasnie o tej porze pocalowalam zaluzje i do domu wrocilam z niczym. Kurde wychodzi na to, ze oni chyba maja jakas przerwe, czy cus, chociaz jak juz do domu wrocilam i chcialam sprawdzic czy aby go na glucho nie zamkneli, to stalo czarno na bialym “open now”, ale nie znalazlam informacji o godzinach otwarcia, tak to jest z tymi polskimi stronami na necie, ze pozostawiaja wiele do zyczenia.  Bo kiedy na ten przyklad chce sprawdzic do ktorej jest otwarte Tesco w niedziele, czy poczta w sobote to na stronie owszem jest informacja “open now”, ale jest tez informacja w jakich godzinach ta placowka jest czynna.

Nie pozostalo mi nic innego jak obejsc sie smakiem i wsiasc do autobusu ktory akurat nadjechal. 

Do domu wrocilam totalnie przewiana i zawiedziona. Talerzyki umylam i stwierdzilam, ze beda musialy zaczekac, tak jak i ja rok, na paczki. Ostatni raz jadlam paczki dokladnie rok temu, w tlusty czwartek, no coz trudno zamiast paczkow mam talerzyki. A w calkowitym rozrachunku mojej glupiej wyprawy, mam jeszcze odlotowe przeziebienie. Czyli, ze co? wychodzi na to, ze slodycze szkodza i to nie tylko na wielkosc dupska.

niedziela, 05 marca 2017, 4_dina

Polecane wpisy

  • Pozegnanie

    Wczoraj rano, wczesnie rano odeszla moja kolezanka. Nie, nie bylam z nia blisko, ale i tak przykro mi. Chorowala dlugo, pierwsze miala raka piersi, byla operacj

  • I PRYSNAL MOJ SEN ZLOTY, JAK BANKA MYDLANA ...

    W nocy ze srody na czwartek snilam sen … Tylko czy to jeszcze jest mozliwe? Chciala bym bardzo … Jestem tam, w moim wymarzonym miejscu, nie wiem jak

  • SOBOTNIE POGADUSZKI

    Jak zwykle w sobote odwiedzila mnie moja stara znajoma. Przyszla z mloteczkami, kilofkami, tudziez z kafarem i zestawem perkusji. Perkusje rozlozyla na samym sr

Komentarze
2017/03/09 18:41:26
:))) Lubię Twoje poczucie humoru, a konkluzja na temat szkodliwości słodyczy jest wprost bezcenna :)
Współczuję przeziębienia i niezjedzenia pączka w tłusty czwartek - mam nadzieję, że talerzyki chociaż trochę zrekompensowały nieudana wyprawę.
Zdrowiej szybko,
uściski :)
-
2017/03/09 23:18:29
wiewiorka - Milo Cie widziec :-) I milo wiedziec, ze lubisz moje poczucie humoru )))) A talerzyki, takie zwykle, biale i teraz jak synu z synowa nas odwiedza to bede miala na czym moja drozdzowke podac.