Blog > Komentarze do wpisu
I PRYSNAL MOJ SEN ZLOTY, JAK BANKA MYDLANA ...

W nocy ze srody na czwartek snilam sen … Tylko czy to jeszcze jest mozliwe? Chciala bym bardzo …

Jestem tam, w moim wymarzonym miejscu, nie wiem jak sie tam znalazlam, ale mam swaidomosc, ze nie za sprawa Barbary. Stoje w jakims duzym pomieszczeniu i rozmawiam swobodnie po angielsku z jakas kobieta. Wkolo mnie kreca sie studenci, jest przerwa. Jedna dziewczyna mowi cos do kolezanki po Polsku, wtracam jakas uwage rowniez po Polsku, ona mnie nie uslyszala, nie zwrocila uwagi na to co powiedzialam, jak bym nic nie powiedziala, ale to nie jest dla mnie wazne w tym momencie. Za przeszklona sciana, na zewnatrz widze Barbere i w pierwszym odruchu chce ja zawolac, pokazac sie, ze jednak tu jestem, ze jednak mi sie udalo, chce jej pokazac jaka jestem szczesliwa i dumna z siebie, ale cos mnie zatrzymuje. W glowie pojawia mi sie mysl, ze przyjdzie taka chwila kiedy sie spotkamy twarza w twarz, na przeciw siebie i wtedy zobacze jej reakcje, jak sie zachowa … A dzien w moim snie byl cieply i sloneczny.

Tak bardzo mi przykro, jestem taka rozgoryczona i siedzi to we mnie jak ten ciern ktorego nie mozna wyciagnac, a on kluje przy kazdym ruchu. Poniewaz nie bylo zadnej wiadomosci od Barbary przed koncem roku szkolnego, to ja wyslalam do niej maila przed moim wyjazdem do Polski, pod koniec wakacji. Kiedy wrocilam czulam sie wykonczona psychicznie, ale jak tylko doszlam do siebie wyslalam kolejnego maila, niestety nie doczekalam sie odpowiedzi. Potem jeszcze raz napisalam, tym razem na prywatna poczte i nic …Nie wiem dlaczego … A ja nawet Lucyne zaprosilam w trakcie feri w College'u, zeby miec czas dla niej.

Moja samoocena, ktora zawsze byla bardzo niska, a ktora z trudem jakos pozbieralam i posklejalam w calosc, znowu padla na dno i dotkliwie poobijala sobie facjate i boki, lezy tak teraz i mowi, ze sie nie ruszy … Moja pewnosc siebie cofnela sie w tyl i chetnie polozyla by sie obok mojej samooceny. Jezykowo cofam sie w tyl, bo co z tego, ze czytam i slucham radia, jakies dokumenty BBC oglada, a nawet czasem cos se napisze, jak nie mam z kim gadac.

A tak fajnie zapowiadala sie znajomosc z Barbara … I po co mi napisala: "nie zrywaj tej znajomosci"?

piątek, 16 grudnia 2016, 4_dina

Polecane wpisy

  • WYCHODZI NA TO, ZE NA GLOWE POWINNAM SIE LECZYC

    Juz jakos przed Bozym Narodzeniem jakis pomor u nas zapanowal. Slubny jak zaczal kaszlec to tak kaszlal se, mocno i mocniej. Zadne moje znachorskie specyfiki na

  • WYPRAWA PO PACZKI

    W tlusty czwartek wymyslilam sobie, ze zrobie wszystkim niespodzianke i kupie kilka paczkow, w zalozeniu mialo byc 10 sztuk. Po 3 dla mnie i slubnego, a po 2 dl

  • JESZCZE NIE DO KONCA SIE POGODZILAM …

    Zaczynam sie czuc lepiej, juz od jakiegos czasu nie sprawdzam opsesyjnie, po kilkanascie razy dziennie, mojej poczty, ani telefonu, bo moze jednak SMS. Widac, z

Komentarze
2016/12/17 19:19:27
No widzisz - zapowiadało się! Nigdy nie należy dać się zwieść pierwszemu wrażeniu! Nigdy! Wiem to od niezbyt dawna, ale dobrze, że w ogóle udało mi się tą wiedzę posiąść!
-
2016/12/17 21:17:27
fusilla - Ja jestem w stosunku do ludzi nieufna z natury i prawie nigdy nie ulegam pierwszemu wrazeniu, bez wzgledu na to czy jest ono dobre czy zle. Barbare znalam prawie dwa lata i ona naprawde szczerze sie cieszyla kiedy moja kandydatura na ten wolontariat zostala przyjeta, a potem nagle cisza ... nie wiem co sie stalo.