Blog > Komentarze do wpisu
SOBOTNIE POGADUSZKI

Jak zwykle w sobote odwiedzila mnie moja stara znajoma. Przyszla z mloteczkami, kilofkami, tudziez z kafarem i zestawem perkusji. Perkusje rozlozyla na samym srodku w mojej glowie, mloteczki i kilofki rozdala malym, zlosliwym krasnoludkom i porozstawiala je wzduz kregow mojego karku, lupaly i stukaly, ze az milo … Z kafarem latala sama po calym wnetrzu mojej glowy, walac radosnie to tu, to tam … Przyszla wczesnym rankiem, jeszcze zanim zadzwonil budzik przed szusta i bezlitosnie wyrwala mnie ze snu, wywazajac taranem drzwi w mojej glowie. Kiedy budzik zadzwonil zwloklam sie z wyra, zeszlam na dol i wypuscilam chlopakow na pole. Polknelam ibuprom, dajac jej w ten sposob do zrozumienia, ze nie chce mi sie z nia gadac, nie zrozumiala aluzji. Zazwyczaj pije napar z imbiru, ktory skutecznie ratuje mnie w takich sytuacjach, ale niestety nie mialam zaparzonego, bo skonczyl mi sie zapas swierzego korzenia w lodowce. Wlozylam chleb do piekarnika zeby sie upiekl i powloklam sie z powrotem na gore, wlaczylam taimer i walnelam sie do wyra. Perkusja i kafar, do wtoru z pracowitymi, zlosliwymi krasnoludkami nie daly mi zasnac. Po godzinie i 20 minutach rozdzwonil sie timer dajac znac, ze chleb juz gotowy.

Zeszlam na dol, wpuscilam futrzaki i napelnilam im miseczki. Minio jak zwykle obwiescil mi wbiegajac do domu: “juz wrocilem, juz jestem widzisz mnie, daj jesc, jestem glodny”. Wylaczylam piekarnik, wyciagnelam chleb z foremki i polozylam na desce zeby ostygl. Po czym padlam na fotel w salonie. Po chwili przybiegl Minio i nie pytajac czy moze, uwalil sie na moich kolanach, wlaczajac od razu mruczando, ze fajnie ze jestem, ze fajnie ze dalam sniadanko, ze fajnie ze moze lezec na moich kolanach … Super, lubie tak i on tez, potwierdzil to wkladajac mi glowe pod pache. A w glowie szalona perkusja wybijala jakies straszne, piekielne techno, krasnoludki zgaly i stukaly niemilosiernie po kregach szyjnych, a kafar nap… w skroniach … To nie byly pogaduszki, to byl jakis koszmarny monolog ...

Zaczelo mi sie robic niedobrze, oj nie dobrze, ja nie moge byc glodna jak ta perkusja i kafar i te harce w mojej glowie. Wlaczylam laptopa i poszlam do kuchni zrobic sobie trzy kromeczki chleba z maslem. Uwielbiam taki swiezy, jeszcze lekko cieply z mnaslem i gdzies mam, ze to  niezdrowo, bo cieply, a to maslo to cholesterol, a z tym cholesterolem to bzdura. Nastawilam sobie kawe w imbryczku. Wracajac na fotel musialam pogadac z kotem, no bo wiesz dzisiaj jest sobota i dzisiaj ja tu siedze, na co on jak zwykle z przekora: “a dlaczego ty musisz, jak ja tu juz spie”. No pogadalim, przenioslam kotecka na podnozek i basta. Jak poszlam po kawe, to znowu pogadalismy o tym, dlaczego ja musze … jak on tam juz spi.

Zajrzalam na fejsa, napisalam corce komentarz pod filmikiem o Kasi smiechotkach – gilgotkach. Zajrzalam na kilka blogow, ale czytanie nie bardzo mi szlo … Ostatecznie wlaczylam sobie horror “Cos za mna chodzi”, w trakcie ktorego nawet udalo mi sie cos podziergac. A kiedy poszlam zrobic sobie herbate, podagalam z Rufusem ktory akurat zlazl na dol i jak to on, chcial COS. Zapytalam: “I co chcesz kotku? Chcesz to, czy tamto …?” Kotek siedzial chwile na srodku kuchni i myslal, jak to on. Sypnelam mu troszke chrupek na miseczke, o dziwio zjadl wszystkie, a potem podszedl pod drzwi i bez zastanawiania wyszedl gdy je otworzylam.

Potem kiedy bylam juz po kapieli i po zupie i nastawilam sobie druga kawe, czekajac az sie zrobi, pogadalam z kwiatkiem. A kwiatek mam ladny i bardzo go lubie. Rozmawialismy telepatycznie, wychwalilam go, ze taki piekny i tak cudnie mi kwitnie i ze na tych dwoch badylkach moge podziwiac az 10 cudownych kwiatkow. A tak przy okazji sesji fotograficznej na ktora sie zalapal, w trakcie odwracnia doniczki w te i wewte odkrylam, ze z pomiedzy lisci niesmialo wychodzi trzeci ped kwiatowy. Kupilam go sobie rok temu w pazdzierniku, kwiaty ktore wtedy mial od razu opadly i caly rok czekalam zeby zakwitl. Juz w wakacje przemawialam do niego czule i prosilam zeby nareszcie zakwitl i koncem wrzesnia bingo, juz mial paki kwiatowe na pierwszym pedzie. A teraz kwitnie na calego, juz od drugiej polowy pazdzeirnika i cieszy mnie swoimi kwiatami.


Storczyk - Odontoglossum


 


Nowy ped kwiatowy

A kiedy pilam druga kawe, pisalam SMS-a do Lucyny o tym, ze moja stara niezawodna znajomoma zbiera sie juz powoli do odejscia i pakuje swoje zabawki … Jednak nie do konca sie wyniosla, bo zapomniala chyba jakiegos bebna i zostawila mi te swoje zlosliwe i pracowite krasnoludki … ale o tym bolesnie upewnilam sie troche pozniej. Zapewnila mnie jak zwykle, ze jeszcze przyjdzie, bo ma mi jeszce tyle do powiedzenia a bardzo dobrze sie jej ze mna rozmawia ...

I pomimo tego, ze pogoda byla ladna i sloneczna, to na pogaduszki z wiewiorkami sie nie zmobilizowalam i pozostalam w swoim fotelu.

A na koniec, kiedy juz za oknem robilo sie ciemno, znowu pogadalam z kotem, ktory po przespaniu prawie calego dnia zszedl na dol i przyszedl do mnie.


Usiadl  sobie, tam gdzie zazwyczaj lezy laptop, ktory akurat byl na moich kolanach  i calym soba powiedzial mi: “no ja juz nie spie, ale jeszcze nie wiem co chce, bo jeszcze tak nie calkiem sie obudzilem, to sobie tu chwile posiedze … bo wiesz ze ...“

sobota, 26 listopada 2016, 4_dina

Polecane wpisy

  • WYCHODZI NA TO, ZE NA GLOWE POWINNAM SIE LECZYC

    Juz jakos przed Bozym Narodzeniem jakis pomor u nas zapanowal. Slubny jak zaczal kaszlec to tak kaszlal se, mocno i mocniej. Zadne moje znachorskie specyfiki na

  • WYPRAWA PO PACZKI

    W tlusty czwartek wymyslilam sobie, ze zrobie wszystkim niespodzianke i kupie kilka paczkow, w zalozeniu mialo byc 10 sztuk. Po 3 dla mnie i slubnego, a po 2 dl

  • JESZCZE NIE DO KONCA SIE POGODZILAM …

    Zaczynam sie czuc lepiej, juz od jakiegos czasu nie sprawdzam opsesyjnie, po kilkanascie razy dziennie, mojej poczty, ani telefonu, bo moze jednak SMS. Widac, z

Komentarze
2016/12/05 18:15:16
A wiesz, że ja też lubię znowu masło? W niemieckiej pracy się nauczyłam i tak mi zostało!
Storczyk przecudnej urody! :-))))