Blog > Komentarze do wpisu
Przespac sie z problemem ...

Wczoraj byl pierwszy dzien szkoly. Szlam tam cala w nerwach, bo to nowe kolezanki, nowy nauczyciel, no i to ze przeskakuje jeden poziom tez jest dla mnie stresujace. Do tego wszystkiego jakby tego bylo malo nie dostalam listu ze szkoly z informacja do jakiej klasy mam sie udac. No coz w takiej sytuacji pozostaje tyko koniec jezyka za przewodnika, nawet jak ten jezyk jeszcze kaleki: pierwsze zapytalam pana siedzacego w recepcji, a on skierowal mnie do pani stojacej na korytarzu, ona zapytala czy mam nr. kursu, na szczescie zabralam ze soba rachunek a na nim byly wszystkie potrzebne dane. Pani popatrzyla na tablice i skierowala mnie do sali A111. Poszlam tam i stanelam obok innych czekajacych studentow.  Przyszla nauczycielka, wpuscila nas do klasy i podala nam liste uczniow w celu sprawdzenia czy wszystkie dane sie zgadzaja. I tu klops, nie bylo tam mojego nazwiska. Zglosilam jej problem, ona tez poprosila o nr. kursu, podalam jej ten moj rachunek. Sprawdzila i powiedziala ze, to nie jest moj kurs, przeprosila pozostalych uczniow i kazala isc za soba. Udalysmy sie do jednego biura, a tam pani dala mi moj plan zajec.

No i wlasnie tutaj pojawil sie problem, bo okazalo sie ze, ja mam zajecia od srody do piatku, a nie tak jak myslalam wczesniej od poniedzialku do srody. No i teraz nie wiem kto zawalil, czy to ja zle popatrzylam zerkajac Jane przez ramie, czy zle zrozumialam; czy to ona cos poplatala, co w jej wydaniu jest calkiem mozliwe, bo ona jest mocno zakrecona i czesto sie jej zdarzalo ze, sie zamotala. Ja pamietam jak mi mowila “Monday to Wednesday”, ale kursy “E3” byly dwa, no wiec wszystko jest mozliwe. Ten “Office Administration” po przemysleniu wszystkich za i przeciw mi pasuje, ale te dni mi nie pasuja, bo ja w piatek pracuje. W ubieglym roku szkolnym piatkowe zajecia konczylam o 12.30 wiec moglam jezdzic do pracy po szkole, ale teraz jak skoncze 15,45 to jest to fizycznie niemozliwe, poniewaz dotarla bym na miejsce okolo 17.30 do tego trzy godziny sprzatania, a oni wracaja do domu jakos okolo 18 moze troche pozniej i raczej nie sadze aby mieli ochote na to abym o tej porze krecila im sie po domu.

Moge albo zmienic kurs, albo zapytac czy pasowal by im wtorek jako dzien do sprzatania, albo zrezygnowac z tej pracy chociaz szczerze mowiac to szkoda mi troche bo sprzatam u nich od samego poczatku jak przyjechalam do Londynu.

Od kad wrocilam do domu bilam sie z myslami, bo jeszcze jest praca u Katarzyny i z nia sie juz umowilam na czwartki i soboty, ale to najmniejszy problem bo do niej zadzwonie i powiem jaka jest sytuacja i bedzie dobrze. Wczoraj nic nie mowilam nikomu, tylko przyjaciolce napisalam SMS-a, a ona slusznie poradzila: “przespij sie z problemem” i tak zrobilam.

Rano stwierdzilam ze, nie ma sie co martwic, pojde jutro do szkoly i zobacze czy mi sie nauczyciel i kolezanki podobaja, bo szczerze mowiac jakos dziwnie sie czulam widzac te z poniedzialkowej grupy. I jaszcze sobie pomyslalam ze jak zdarzy sie tak szczesliwie ze, na tym kursie spotkam sie z Anebey, to na pewno go nie bede zmieniac. Bo byc moze ona tez poszla na E3, byla rownie dobra w pisaniu i czytaniu jak ja, a do tego ona mowi po angielsku. Niestety nie widzialam sie z nia w ostatnim tygodniu szkoly, jakos tak sie zlozylo ze, mijalysmy sie na tych ostatnich zajeciach.

A moze to czas na zmiany, moze to znak dla mnie ? Bo juz kilka razy myslalam zeby to sprzatanie zamienic na cos innego ? Niestety wiem ze, na razie jest to niemozliwe i niestety jeszcze przez jakis czas musze przy tym zostac. Wiosna bylismy w takim jednym osrodku dla zwirzat i powiedziano mi to samo co juz wczesniej uslyszalam ze, jak chce pracowac jako wolontariusz to musze mowic po angielsku, no coz na to to musze jeszcze troche poczekac. Ale moze faktycznie czs na jakies zmiany.

Pozyjemy zobaczymy. W najblizszych dniach wszystko sie okaze.



wtorek, 06 września 2011, 4_dina

Komentarze
2011/09/07 10:32:11
Z językiem zawsze wszędzie łatwiej. Tylko najpierw trzeba sie go dobrze nauczyć. Ty i tak masz dobrze, bo chodzisz do szkoły. Ja jestem samouk. Z tym, że ja nie planuję dłużej niż jeszcze dwa lata popracować, więc ciśnienia, jak Ty, nie mam!
Powodzenia!
-
2011/09/07 18:55:41
Każde wyjście zawiera jakieś pozytywy, więc bądź dobrej myśli! :)
-
2011/09/07 20:06:08
Często coś nam definitywnie nie pasi, jedne zajęcia nakładają się na drugie... Trzymam kciuki, aby ludzie pomogli Ci rozwiązać ten problem...